Rozpakuj stres! Recenzja Unpacking


Mam wstydliwe wyznanie. Do niedawna uważałem, że gry indie nie są dla mnie, ponieważ jak mam mało czasu i chcę go spędzić na graniu, to równie dobrze mogę pograć w coś pełnowartościowego. I niby zdaję sobie sprawę z tego, że wielu graczy wcale nie stroni od takich gier, ba, bawią się przy nich lepiej niż ja w wielu “lepszych” tytułach. A jednak wciąż gdzieś w środku mnie siedziało takie przekonanie, że indyki są gorsze i nie są warte mojego czasu.

Aż tu nagle przyszedł GamePass dla PC. Na komputerze nie gram zbyt wiele, ale ostatnio miałem sporo dziwnych przestojów w pracy, takich w sam raz na kwadrans klikania. Głośno było ostatnio o jednej z gier tam dostępnych, polecał mi nawet ją mój przyjaciel (siema Aru!), więc postanowiłem dać jej szansę.

Życie na kartonach

Unpacking od Witch Beam to niepozorna gra, która z opisu wydaje się być bardziej pracą niż rozrywką. Gra składa się z kilku poziomów, z których każdy jest jakimś mieszkaniem pełnym kartonów. Naszym zadaniem jest wyciągnąć z nich wszystkie przedmioty i zakończyć przeprowadzkę układając każdy przedmiot w należnym mu miejscu tak, aby na koniec poziomu każda rzecz leżała tam, gdzie powinna. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, rozpakowywanie kartonów sprawia nie lada przyjemność. Mamy do dyspozycji mnóstwo powierzchni płaskich takich jak półki, biurka, szafki, kanapę czy też podłogę pod łóżkiem, bo owszem, nie ma niczego złego w chowaniu tam niektórych rzeczy.

Gra na pierwszy rzut oka nie posiada ani fabuły ani nawet głównej postaci, jednak wystarczy poświęcić jej choćby odrobinę uwagi by szybko wyprowadzić się z błędu. Rzeczy wypakowywane z licznych pudeł w bardzo subtelny sposób podkreślają charakter i osobowość protagonistki – na niektórych książkach można odczytać tytuły, a spośród jej dobytku możemy wyłowić pluszaki, gry i figurki do papierowych RPGów. Co więcej, każdy kolejny poziom gry to kolejny etap życia bohaterki. Zaczynamy od pokoju w akademiku, przeprowadzamy się do pierwszego wynajmowanego pokoju, później własnego mieszkania… Właśnie w taki nienachalny sposób przedstawiona jest historia życia tej postaci. Wszystkie ważne wydarzenia można rozpoznać dzięki temu, co rozpakowujemy: nowe książki, inny komputer, tablet graficzny, ubrania.

Subtelność przede wszystkim

Może to zabrzmieć dziwnie, ale podróż w czasie z tą bohaterką sprawiła, że na pewien sposób poczułem się do niej przywiązany. Widząc, że zaczyna jej się powodzić w życiu cieszyłem się, a gdy spotykało ją coś przykrego, współczułem jej. Gdy zauważyłem, że jedna z figurek została pomalowana farbami, przez myśl przeszło mi, że wreszcie się za to zabrała. Takich drobnych efektów jest pełno – pluszaki z czasem widać, że się starzeją, kolekcja gier, filmów i książek rośnie, garderoba się rozrasta. Warto zresztą zwracać na to uwagę, bo w kilku miejscach zrozumienie sytuacji, w której postać się znalazła jest kluczowe do zrozumienia, gdzie niektóre rzeczy należy umieścić!

Sam gameplay jest bardzo prosty, a jednak niesamowicie satysfakcjonujący. Kiedy wreszcie udaje nam się rozpakować ostatni karton, a każdy przemiot znajduje się na swoim miejscu, w nagrodę odczuwamy niemałą satysfakcję. Co prawda to tylko iluzja produktywności, ale niech pierwszy rzuci kamieniem, któremu porządkowanie poziomów nie sprawi satysfakcji! I zdecydowanie przyjemniej rozpakowuje się wielkie i ciężkie kartony kliknięciem myszki niż własnymi rękoma. Dodatkowo jest to na tyle przyjemne, że choć gra tego w żaden sposób nie wymagała, spędzałem dodatkowe minuty porządkując książki, gry, filmy i notatniki na półkach tak, żeby wszystko wyglądało schludnie i estetycznie. Ot, wciągnąłem się.

Krótko i prosto – ale to dobrze

Unpacking nie jest długą grą – wydaje mi się, że ukończyłem ją poniżej trzech godzin. Jest to jednak czas relaksu, którego dawno żaden tytuł mi nie zapewnił. Przygoda była niesamowicie odprężająca, w czym na pewno ogromną rolę miał też spokojny soundtrack i przepiękna, pikselowa oprawa graficzna. Jej cena waha się w zależności od platformy, na której chcemy grać – wyszła na PC, Switcha i Xboxa – i oscyluje w granicach 70-90zł. Ucieszą się też posiadacze GamePassa, w którym gra się znajduje, także na PC.

Tak czy siak, zdecydowanie warto dać tej grze szansę, bo możecie się bardzo miło zaskoczyć. Dla mnie jest to jedno z bardziej niespodziewanych i pozytywnych odkryć tego roku! Co więcej, otworzyła mnie też na inne gry niezależne i jak na razie jest to zdecydowanie to, czego było mi trzeba!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Skip to content