S.T.A.L.K.E.R. Cień Czarnobyla – retro recenzja

S.T.A.L.K.E.R.

Rok 2007 to był ciekawy punkt w historii. Ja osiągnąłem wtedy pełnoletność i mogłem wreszcie legalnie… głosować. A w branży samo dobro, jak się patrzy, jakie gry wtedy wydano. BioShock, Crysis, Call of Duty: Modern Warfare, Team Fortress 2, Wiedźmin, Halo 3, Assassin’s Creed, Uncharted, Mass Effect… Widzicie, ja zawsze byłem szczylem, na którego większy wpływ miała kultura zachodu, więc miałem bzdurne przekonanie, że amerykańskie znaczy lepsze. Zupełnie zignorowałem wtedy nadchodzącą zza wschodniej granicy perełkę, jaką był S.T.A.L.K.E.R. Cień Czarnobyla. Co mi tam kałasznikow i Zona, gdy takie cuda czekaly na ogranie? Widzicie, tak czasem bywa, że jak człowiek młody, to i głupi. Tylko czasu trzeba, żeby to zobaczyć, dystansu i doświadczenia życiowego nabrać.

Witajcie w Zonie

Screen z gry S.T.A.L.K.E.R. - mężczyzna w kurtce siedzący przy ognisku i grający na gitarze
Jeden z moich ulubionych widoków – grajek z gitarą przy ognisku. To pewny znak, że okolica jest bezpieczna.

S.T.A.L.K.E.R. Cień Czarnobyla to gra akcji z widokiem z pierwszej osoby. Nic dziwnego więc, że początkowo można pomyśleć, iż to jest strzelanka. Jednak jest to dużo więcej, niż FPS, moi drodzy. Jeżeli się trochę poskrobie i sprawdzi, co pod sreberkiem, znajdziemy elementy RPG, będzie też jakby odrobina survival horroru. Wszystko to jest podlane gęstym sosem z przepysznej atmosfery i klimatu świata, który nawet w 2022 roku wydaje się być żywy.

Fabularnie sprawa ma się o tyle ciekawie, że wydarzenia dzieją się w alternatywnej do naszej rzeczywistości. W 2006 roku nastąpiła ponowna eksplozja elektrowni atomowej w Czarnobylu, przy której ta oryginalna wydała się relatywnie niegroźna. Ogromny obszar w promieniu kilkunastu kilometrów został skażony promieniowaniem. Co więcej, zaczęły pojawiać się tam zmutowane stworzenia, a także tajemnicze anomalie. Granic strzegło wojsko, które strzelało do każdego, kto ośmielił się zbliżyć do zagadkowej Zony.

Wynoś się stąd, Stalkerze

Scgreen z gry S.T.A.L.K.E.R. - nieznajomy Stalker podejrzliwie obserwuje postać gracza
Tak to już jest, że większość ludzi spogląda na nas jeśli nie wrogo, to napewo nieufnie.

Gdy do gry wkraczamy my, minęło już kilka lat. Ludzie zaczęli zapuszczać się do strefy w poszukiwaniu cennych skarbów. Najśmielszych z nich zwano Stalkerami. To oni mieli największe szanse przetrwania w tym naginającym prawa fizyki miejscu. Takim właśnie Stalkerem jesteśmy my. Przynajmniej, tak to wygląda, bo nasz bohater budzi się z zanikiem pamięci, ale jest naznaczony odpowiednim tatuażem. Przy sobie ma tylko Palmtopa (poprzednika znanych nam smartfonów), na którym widnieje jedno zadanie: Zabić Streloka.

Więcej z fabuły nie będę zdradzał. Historię można zaliczyć do mocnych stron tytułu i zdecydowanie warto ją poznać. Z jednej strony nie jest może niczym rewolucyjnym, ale widać, że ktoś się postarał tworząc tę opowieść i potrafi ona mocno wciągnąć. Tym bardziej warto zwrócić na nią uwagę, gdyż gra oferuje aż siedem zakończeń, które zależą w dużej mierze od tego, co będziemy robić. Warto zatem czytać i słuchać.

Tak, produkcja oferuje sporo dialogów (ku smutkowi niektórych fanów – wersja z GOG-a nie oferuje kultowego lektora), ale większość informacji w trakcie rozmów będziemy zmuszeni przeczytać. Tutaj właśnie wkraczają niektóre elementy RPG Stalkera. Podczas rozmów korzystamy z drzewek dialogowych, choć zwykle służą one uzyskaniu dodatkowych informacji lub szukaniu dodatkowych zleceń. Opłaca się je wykonywać, bo poza znaleziskami i nagrodami praca może ocieplić nasze stosunki z frakcjami.

Chodź, pokażę Ci świat, lśniący życiem i piękny

Screen z gry: pojazd opancerzony, dookoła trupy bandytów i żołnierzy.
Tętniący życiem świat… dopóki nie spotka mnie.

Widzicie, napotkani NPCe mogą mieć do nas stosunek przyjazny, neutralny i wrogi. Z wrogami będziemy walczyć, z neutralnymi możemy porozmawiać bądź handlować, jeżeli nie będziemy zachowywać się podejrzanie, a przyjazne frakcje są na nas dużo bardziej otwarte. Przykładowo, jeżeli przypadkiem zaatakujemy członka neutralnej frakcji, jest szansa na to, że wszyscy w okolicy nas zaatakują. Przyjaciele są trochę bardziej wyrozumiali, miałem też wrażenie, że ich ceny są nieco przystępniejsze podczas handlu.

Na ogromną pochwałę zasługuje w tej grze AI NPCów, i to nie tylko ludzkie. Zwierzęta zachowują się jak, cóż, zwierzęta – grupa psów nas zaatakuje, ale jak przetrzebimy stado, zaczną uciekać. Pojedynczy pies może też się na nasz widok skulić i zwiać w krzaki. Ludzie zaś przemierzają świat Zony samodzielnie bądź w grupach, wdają się w potyczki z wojskiem czy bandytami, szukają skarbów. Zdarzało mi się znaleźć trupa w pobliżu stada psów, albo innego, który nie zauważył pobliskiej anomalii. Ale najlepiej AI widać w trakcie walki.

Chiki briki i v damke

Przeciwnicy nie są bezmyślni, nawet najbardziej prości bandyci potrafią wykorzystywać przewagę liczebną. Osłaniają się, atakują z flanki, odwracają naszą uwagę, komunikują się ze sobą. Raz nawet zdarzyło mi się, że gdy przypadkiem poznany Stalker zauważył bandytę, zaczął się skradać i zaszedł go od tyłu, atakując z zaskoczenia. Jaka gra w 2022 ma postacie, które coś takiego zrobią bez skryptów?! Zaimponowało mi też to, że jeżeli gonią Cie mutanty lub bandyci, a uda się jakoś dotrzeć do sojuszników, rzucą się oni w Twojej obronie do walki!

Nieco inaczej jest w przypadku mutantów. Niektóre zachowują się jak zwierzęta i atakują z iście pierwotnym szałem. Inne z kolei są sprytniejsze, umieją znikać, potrafią także wykorzystywać do walki telekinezę czy nawet telepatię, aby mieszać nam w głowach. Sprawia to, że starcia z nimi to zawsze walka na śmierć i życie. Jednocześnie jest to powód tego, że nawet na niższych poziomach trudności walka jest wymagająca. To nie Call of Duty, w którym samodzielnie bez większego wysiłku pokonamy pluton sił przeciwnika. Przygotujcie się na częste zapisywanie i wczytywanie stanu gry.

Pierwsza zasada: przetrwać

Screen z gry: widok przez lornetkę na stado zdziczałych psów
Kusi podejść i pogłaskać. Może ta grupa akutar się na mnie nie rzuci?
GOG - Zagraj w nowości i Klasyki

W Zonie musicie dbać o swoje zdrowie, do tego musicie jeść, a także dbać o utrzymanie niskiego poziomu napromieniowania. Zapasów zawsze jest mało, amunicji nigdy dosyć, a wejście na wrogi teren wiąże się z wielkim ryzykiem. Przez własną nieuwagę i lekkomyślność zdarzyło mi się dotrzeć w miejsca, z których już nie dałem rady wrócić i trzeba było cofnąć się o kilka godzin, do wcześniejszego zapisu. Nie ma lekko!

Dodatkowym utrudnieniem jest to, że nasz sprzęt się najzwyczajniej w świecie zużywa. Im więcej strzelamy, tym krótsza żywotność naszej broni. Zużyta potrafi się zaciąć, co w trakcie walki jest cholernie problematyczne. Im więcej dziur w naszym stroju ochronnym, tym gorzej spełnia swoją funkcję. Z pomocą mogą przyjść nam artefakty, które dają nam często niemałe bonusy, ale tak jak moneta, artefakty też mają dwie strony. Być może kawałek radioaktywnej skały zmniejsza nasze krwawienie, ale z kolei powolutku ciągle nas napromieniowuje.

Warunki nie do życia

Wspominałem już, że klimat świata to jedna z najlepszych rzeczy w tej grze. Konieczność dbania o sprzęt i zapasy sprawia, że nigdy nie jesteśmy w pełni spokojni o swoje losy. Co i rusz czekają na nas zagrożenia w postaci zwierząt, bandytów, wojska czy mutantów. Do tego ciągle gdzieś słychać wycie, czy to skowyt. Niektóre miejsca, pomimo upływu czasu, są tak mocno skażone promieniowaniem, że bez specjalistycznego wyposażenia nie ma co się tam pchać. No i te nieszczęsne anomalie.
[ngg src=”galleries” ids=”256″ display=”basic_thumbnail” thumbnail_crop=”0″]
To takie miejsca porozrzucane po całej Zonie, gdzie COŚ się dzieje. Jako Stalker mamy urządzenie, które pomaga je wykryć, ale czasami jest konieczność przejść tuż obok takich. Niektóre z nich powodują wyładowania elektryczne niczym małe burze. Inne powodują nagły zryw wiatru, który potrafi człowiekiem cisnąć z ogromną siłą. Większość z anomalii jeżeli nie zabije nas od razu, to na pewno zdrowo nas pokiereszuje. Ale hej, można spróbować zaciągnąć nieświadomych niczego przeciwników w pobliże takich – to okazywało się często niesamowicie skuteczną taktyką!

W S.T.A.L.K.E.R.-rze bardzo mocno czuć, że ten świat żyje. Wrażenie takie oddaje chociażby czasowość zadań pobocznych – zwykle ludziom się spieszy i gdy zbyt długo nie wykonasz zadania bądź nie odbierzesz nagrody, no trudno! W trakcie gry dzień płynnie przechodzi w noc, a pogoda się zmienia. Każdy coś robi i to, że ostatnio widzieliśmy jakąś postać w tym rejonie nie oznacza, że za pół godziny nadal tam będzie. Chyba, że ktoś go dopadł, wtedy jego zwłoki zostaną w tym samym miejscu do samego końca.

Widać upływ czasu

[ngg src=”galleries” ids=”255″ display=”basic_thumbnail” thumbnail_crop=”0″]
Wiele tutaj moich zachwytów, aż ciężko mi sobie wyobrazić jak zareagowałbym na tę grę piętnaście lat temu. Ano właśnie, mimo wszystko ta gra ma już na karku półtorej dekady i to widać. Oczywiście, w oczy najbardziej rzuca się grafika, która teraz jest zwyczajnie nieładna. Jestem pewny, że pod koniec pierwszej dekady XXI wieku musiała to być jedna z ładniejszych gier. Natomiast niestety muszę przyznać, że ogólnie jest dość szaro, buro i ponuro przez zdecydowaną większość czasu.

Dla współczesnego gracza niektóre mechaniki mogą wydać się nieco toporne. Rozpieszczony nowymi Battlefieldami, Rainbow Six Siege czy choćby Destiny 2 nawet strzelanie zdawało się być sztywne i wymagało godzin, aby do niego przywyknąć. Tak samo skradanie, pomimo wskaźnika widzialności i hałasu, jest niesamowicie nieintuicyjne i cholernie ciężko było mi zajść choć jedną osobę bez wykrycia.

Zdarzały się też błędy czysto techhniczne, jak postacie przenikające przez ściany. Zginąwszy w ciasnym pomieszczeniu można było sobie obejrzeć, jak wygląda świat poza obszarem wygenerowanym przez silnik. Czasami nie wczytała mi się mapa, a raz anomalia wyrzuciła mnie poza obszar gry. Ale jak na kilkadziesiąt godzin zabawy to relatywnie i tak niewielkie problemy.

S.T.A.L.K.E.R. 2? Tak proszę!

Screen z gry S.T.A.L.K.E.R. Syrena alarmowa na dachu budynku.
Zachwycająca dbałość o szczegóły. Irytuje Cię syrena alarmowa? Pocisk z AK74U od biedy może posłużyć jako wyłącznik.

Zabrałem się za ten tytuł niejako w formie przygotowania się do nadchodzącego w bliżej nieokreślonej przyszłości sequela, nad którym to obecnie pracuje ukraińskie studio GSC Game World. Jednak biorąc pod uwagę przedłużający się konflikt mogło to być z mojej strony nieco na wyrost. Niemniej, ani odrobinę nie żałuję grania w ten tytuł. Nawet dziś, piętnaście lat później, wiele innych gier mogłoby się czegoś od Cienia Czarnobyla nauczyć. A dzięki wysiłkom GOG gra śmiga bez problemów na współczesnym sprzęcie i na najnowszym systemie operacyjnym od Microsoftu.

Ta produkcja niesamowicie wciąga, a fabuła jest wystarczająco dobra, żeby się w nią zaangażować. Przede wszystkim jednak sam gameplay i świat, w którym się znajdziemy, są warte poznania. To właśnie one mnie zachwyciły najbardziej. I może to dobrze, że spróbowałem S.T.A.L.K.E.R.-a dopiero teraz – kto wie, jak kiepskie wydawałyby mi się inne gry w porównaniu?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Skip to content